Dotarliśmy oto do wrót budowli, której graficzne portrety są najwspanialszą kartą wizytową Kurortu Lądek-Zdrój. Słowa wszakże Państwu o nim nie powiem, zanim nie wykonamy drobnego eksperymentu, który uruchomi naszą wyobraźnię.

Odwróćmy się wszyscy w stronę, z której tutaj dotarliśmy. Widzimy przed sobą ponad dwustuletnią  Aleję Modrzewiową w marginesach gęstych zabudowań ulicy Orlej po lewej i Cienistej po prawej, przez pierwszy plan pni i igliwia starych drzew dostrzegamy plamy zdrojowego „Kinoteatru” i Amfiteatru, wiedząc, że niewiele za nimi stoi znane nam już sanatorium „Stary Jerzy”. Przyjrzyjcie się dobrze temu obrazowi. Teraz zamknijcie oczy, bo wsiadamy do wehikułu czasu naszej wyobraźni.

Jest rok 1678. Ponad trzysta lat temu. Każde z Was, wybaczcie protekcjonalny zwrot, jest w tej chwili Johannesem Sigismundem Hoffmannem von Leuchtenstern. Jesteście zarządcą Hrabstwa Kłodzkiego, ale przede wszystkim właścicielem miejsca, w którym stoicie. Przed Wami ścielą się pochyłe orne grunty i łąki, na których pasą się krowy i biegają owce, za nimi dopiero widać zakład „Stary Jerzy”, rzec można, iż teren przed nami jest pusty aż po najstarszy lądecki zdrój. Proszę otworzyć oczy i spojrzeć teraz przed siebie. Dziękuję bardzo.

Według jedynej polskiej monografii o Lądku-Zdroju, autorstwa wybitnego lądczanina prof. Wojciecha Ciężkowskiego, pierwsze źródło bijące w tym miejscu odnotowano w 1625 r. W roku 1672 teren ten nabywa wspomniany Zygmunt Hoffmann, który 6 lat później odkrywa w pobliżu inne źródło, postanawia ująć nową krynicę w koryto i zbudować tutaj zakład leczniczy. Najmuje kłodzkich architektów-budowlańców Krzysztofa Gröera i Józefa Sassa, którzy w ramach prac budowlanych odnajdują szczątki dawnych urządzeń łaziebnych. To właśnie po ocenie ich wieku powstanie naszego zdroju datuje się na rok 1241. Dwa lata później do użytku oddany zostaje obiekt wzorowany na tureckich łaźniach, nazwany „Marienbad”. Zakład zbudowany przez Hoffmanna działa kolejne 200 lat, czyli do roku 1878, kiedy to budowlę rozebrano i postawiono na jej miejscu nowe sanatorium, nawiązujące wprawdzie do starego kształtem bryły, wykonane jednak w stylistyce barokowej. Obiekt ten mamy teraz przed sobą.

Zbliża się południe. O bogactwie wspaniałych detali i całostek architektonicznych, jak i innych walorach „Zdroju Wojciech” mógłbym prawić do jakiejś pół do dziewiątej. Zaręczam, nie wytrzymacie tego. Proponuję zatem, co innego. Wejdźmy do wnętrza tej świątyni zdrowia i w milczeniu chłońmy jej niezwykłą urodę. Skosztujmy w pijalni wspaniałej zdrowotnej wody, a potem usiądźmy w mieszczącej się tutaj kawiarence.